środa, 19 sierpnia 2015

Skarb kibica w wersji mikro. Co zmieniło się latem? Antalyaspor, Akishar, Basaksehir, Besiktas

Źródło: Twitter.com Na zdjęciu: Robin van Persie, Luis Nani, Samuel Eto'o, Lukas Podolski, Ricardo Quaresma, Wesley Sneijder
Ruszyła liga podstarzałych gwiazd, bo tak chyba trzeba nazwać SuperLig po okienku pełnym spektakularnych transferów. Do wielkich nazwisk już podbijających tutejsze rozgrywki, takich jak Wesley Sneijder czy Raul Meireles, dołączyła cała zgraja reprezentantów światowego topu, albo przynajmniej tych, którzy byli w nim jeszcze kilka sezonów temu. Dodajmy do tego sporą dawkę piłkarskich talentów, a całość da na prawdę wybuchową mieszankę. Jak ogarnąć turecką ligę przy takim natłoku nowych nabytków? To podsumowanie letniego okienka postara się Wam w tym pomóc!

sobota, 18 lipca 2015

Turecka ruletka. Trenerscy globtroterzy atakują

Vitor Pereira, źródło: Facebook.com
Często mówiąc o tureckiej piłce i genezie mojego zainteresowania tą futbolową turystyką, zwracam uwagę na podobieństwa tamtejszych rozgrywek do naszego rodzimego futbolu. Tu wszystko dzieje się jednak jakgdyby BARDZIEJ. Ligowe wyniki jeszcze bardziej zaskakują (poza trójką ze Stambułu reszta zazwyczaj gra na podobnym poziome), więcej jest afer, sędziowie gwiżdżą jeszcze gorzej, a prezesi zwalniają trenerów jeszcze mniej roztropnie niż u nas. I to właśnie o nich dzisiaj pogadamy.

wtorek, 24 marca 2015

Liga płaczących (nie)dżentelmentów

O tym, że chłopaki nie płaczą przekonywano nas w popularnej piosence i filmie pochodzących z końcówki poprzedniego wieku. Wiadomym wydaje się też być to, że facetom raczej nie wypada strzelać fochów. Prawdziwy dżentelmen nie powinien też bluzgać, kłamać i robić wszystkich tych rzeczy, za które następnego dnia musiałby się wstydzić.

W meczach derbowych chęć pozostania dżentelmenem schodzi chyba jednak na drugi plan. Kibice z dziką satysfakcją obrzucają się bluzgami, obrażają fanów drużyny przeciwnej i całe ich rodziny przynajmniej do trzeciego pokolenia, pokazują sobie wszelakie nacechowane wrogo symbole - od środkowego palca po gołe pośladki, na oczach rozwścieczonej, znajdującej się kilka sektorów dalej bandy facetów palą ich barwy i takie tam. 

wtorek, 17 marca 2015

Dwa tercety zawalczą o Europę

Do końca sezonu SuperLig już tylko 10 kolejek. O Europę będą się bić dwa tercety (na szczęście żadnym z nich nie jest Tercet Egzotyczny). Mistrzostwo i gra w LM jest na szali w corocznym starciu potęg ze Stambułu. O LE zawalczy Basaksehir i Trabzonspor, ale rywalizacji o czwartą pozycję nie odpuści też Bursaspor. Ktoś będzie musiał powiedzieć Pamel... tfu, Europo żegnaj!


Rywalizacja między Fenerbahce, Galatasarayem i Besiktasem co roku długo emocjonuje kibiców i rzadko kiedy rozstrzygnięcia znane są już długo przed końcem sezonu. Odpoczynek od wojny nerwów zaliczyliśmy w ubiegłym sezonie, kiedy to Fenerbahce dość szybko odskoczyło od reszty stawki i pewnie zmierzało po mistrzostwo. Teraz prawdopodobnie czeka nas jednak powrót starej, dobrej walki do samego końca. Na 10 kolejek przed końcem rozgrywek różnica między pierwszym Besiktasem, a trzecim Fenerbahce wynosi zaledwie 4 punkty. Idealnie pośrodku tych dwóch mocarzy znajduje się trzeci, być może najpotężniejszy - Galatasaray. 

sobota, 7 lutego 2015

Podsumowanie zimowego okienka w Turcji

Erkan Zengin w barwach Trabzonsporu, źródło: Facebook.com
Zimowe transferowe szaleństwo Galatasarayu z poprzedniego roku nie zostało powtórzone. Do Turcji trafiło kilku ciekawych, w większości wiekowych już, graczy. To nie oznacza jednak, że okienko nie przyniosło ciekawych transakcji! Kilka transferów przeprowadzonych wewnątrz SuperLig na prawdę robi wrażenie! Przyjrzyjmy się tym najważniejszym.

Królowie polowania się nie zmienili. W tym sezonie największe pieniądze wydaje Trabzonspor. Tak było latem, gdy sprowadzili do drużyny ponad dwudziestu zawodników. W pierwszej połowie sezonu liczne wzmocnienia nie pozwoliły jednak Karadeniz Firtinasi włączyć się do walki o mistrzostwo. Sytuację mają poprawić zimowe, rozsądniejsze transfery. Trabzonspor za czterech zawodników sprowadzonych w styczniu zapłacił prawie 5,5 mln euro i oddał kilku graczy w rozliczeniu. Ponad milion euro wydał jeszcze tylko Besiktas i Kardemir Karabukspor. Co ciekawe, znane z rozrzutności Fenerbahce i Galatasaray zaczęły doglądać każdej liry i tej zimy zrezygnowały ze wzmocnień.


środa, 4 lutego 2015

Passolig - największy wróg tureckich kibiców

Źródło: Facebook.com
Rzadko zdarza się, żeby w Turcji kibice od lat zwaśnionych ze sobą klubów stawali w jednym rzędzie i walczyli ze wspólnym wrogiem. Tak jest w tym sezonie. Protestują przeciwko kontrowersyjnemu systemowi kupowania biletów na piłkarskie spotkania, wprowadzonemu na początku sezonu. Efekty widać na stadionach. Średnia widzów w stosunku do zeszłego sezonu spadła o połowę.

Tureckie stadiony, choć od zawsze uchodziły za niebezpieczne, były praktycznie bezkonkurencyjne w rywalizacji o bycie wizytówką SuperLig. Prawdziwa pasja, pomysłowe oprawy, rekordy w głośności dopingu - to wszystko tworzyło wyjątkową atmosferę podczas spotkań rozgrywanych na tureckich boiskach. W tym sezonie wspomnianą pasję, oprawy i doping dostajemy w wersji kompaktowej. Stadiony świecą pustkami. Nie wynika to bynajmniej z nagłego spadku zainteresowania futbolem w tym kraju. Odpowiedzialność ponosi za to rząd i kontrowersyjny system biletowania Passolig, który wszedł w życie z początkiem tego sezonu.

Co w rodzinie to nie zginie

Po ogromnych protestach w parku Gezi z 2013 roku, w których brało udział wiele grup kibicowskich z całego kraju, premier Erdogan wpadł na idealny pomysł zemsty na sprawiających problemy fanach piłki nożnej i utemperowania ich wojowniczych temperamentów. Dwa lata wcześniej wprowadzona została ustawa mająca na celu zapobieganie przemocy i zrzucająca odpowiedzialność za kibicowskie wybryki z klubów, przenosząc ją na samych odpowiedzialnych (w rzeczywistości nie było środków do jej egzekwowania, więc nadal karane były kluby). Turecki rząd postanowił wykorzystać niesprawdzającą się regulację i na jej fundamencie wymyślił system który miał uzdrowić tureckie stadiony - Passolig.

czwartek, 29 stycznia 2015

Transferowa saga roku - Tolgay Arslan w Besiktasie

Tolgay Arslan (po środku), źródło: Facebook.com
W Polsce wszyscy żyjemy teraz horrorami jakie dostarczają nam szczypiorniści. Jak u Hitchcocka jest jednak nie tylko na boiskach piłki ręcznej. Pełna zwrotów akcji i prawdziwych zaskoczeń była historia transferu Tolgaya Arslana - chyba najgłośniejszej transakcji tego okienka w Turcji. Mieliśmy trzęsienie ziemi, a potem - zgodnie ze znaną zasadą - napięcie nieprzerwanie rosło.

Rok 2003. W wieku 13 lat do szkółki Borussii Dortmund trafia Tolgay Arslan - urodzony w Paderborn zawodnik tureckiego pochodzenia. Przez lata spędzone w kolejnych grupach młodzieżowych drużyny z Zagłębia Ruhry spotyka m.in. Mario Gotze. W przeciwieństwie do niego nigdy nie zagra jednak w pierwszej drużynie BVB. Mimo niesamowitej skuteczności w sezonie 2008/09, kiedy to w 26 występach drużyny u19 zdobył 30 bramek i 5 razy asystował, po sezonie odszedł z Dortmundu. Dorosłą karierę miał rozpocząć w Hamburgu. W sezonie 2009/10 zadebiutował w barwach HSV jako 19-latek w Bundeslidze i Pucharze Niemiec. Na regularne występy było jednak za wcześnie, więc kolejne rozgrywki rozpoczął na wypożyczeniu w drugoligowej Alemannii Aachen. Tam grał regularnie, strzelił 6 goli i 4 razy otwierał drogę do bramki swoim kolegom. W HSV nie od razu to docenili. Z sezonu na sezon grał jednak coraz częściej, aż w ubiegłym sezonie doszło do sytuacji, w której jedynym piłkarzem z Hamburga, który rozegrał w Bundeslidze więcej minut niż Arslan był... bramkarz Rene Adler. W tym sezonie, mimo obiecującego początku, stracił jednak miejsce w podstawowym składzie HSV spadając powoli do roli zmiennika van der Vaarta i Behramiego. Coraz głośniej zaczęło się mówić o jego odejściu.